sobota, 26 września 2015

✉︎ ✉︎ ✉︎

Piszę tę notkę z sercem zostawionym gdzieś na początku roku i nie sposób mi po nie wrócić.
Nie mam DeLoreana ani niebieskiej budki policyjnej, wehikuły czasu działają na razie tylko w jedną stronę. I choć jedyne, na co mam ochotę, to zwinąć się w kłębek pod biurkiem i udawać, że znów mam 12 lat, a mój największy problem to to, czy uda mi się dobrze napisać test do gimnazjum, to nie mam 12 lat, pod biurkiem się nie mieszczę, a do gimnazjum wracać bym nie chciała.
Z takim wstępem, rozwinięciem i zakończeniem nie pozostaje mi nic innego, jak wejść w mój jednostronny wehikuł czasu, przeć do przodu, a przeszłość zostawić na zdjęciach. Szukać serca w innym miejscu, mieć nadzieję, że się szybko odnajdzie.
Ale październik idzie.
Z październikiem nigdy nic nie wiadomo.







czwartek, 28 maja 2015

Tag filmowy.

Jak to się stało, że mnie długo tu nie było? Nie wiem. Ja sama tego nie ogarniam.
Nie wychodzi mi regularne prowadzenie bloga, więc po prostu tego robić nie będę. Znaczy wróć – przynajmniej nie będę zamykać się w ramach czasowych, jak niektórzy. Ale postaram się skrobnąć coś raz na miesiąc. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie.
Niemniej jednak, jak widać w tytule, poniżej znajduje się mój tag filmowy. Blogowo zapoczątkowany przez Kamilę, na której bloga już teraz was zapraszam, bo raz, że Kama jest spoko, dwa, że to, o czym pisze, jest spoko (w dużej mierze recenzje książek i filmów – polecam, bo często bezspoilerowo!), trzy, że ten tag też jest spoko.
Jest też ukryta agenda, dlaczego pisze tę notkę. Bo #G powiedziała, że założy bloga, jak ja dodam notkę *złowrogi śmiech*.
Dlatego, do dzieła! Miłego czytania. Starałam się.

środa, 2 lipca 2014

Kwadraciaki czerwcowe.

Dzisiaj bez wprowadzenia!
...I tak bardzo nie po kolei ;)

PS oszczędzę wam większości znaków islandzkich;)

CJGD: na Marsie, byłam na Marsie!... chciałabym zakrzyczeć, ale nie, w ostatnią sobotę wybrałam się ze znajomymi w okolice jeziora Mývatn, gdzie można zajechać na owe "kociołki" - śmierdzi siarką jak w Piekle ;) i zadymione to to jak nie wiem. Smutno trochę, że wprowadzili opłaty (800kr czyli plus minus 22zł), ale i tak wybiorę się ponownie!